piątek, 23 lipca 2010

Spytałem Agaty Bielik Robson:
,,Jak pani profesor definiuje filozofie?,, -Odpowiedź: ,,O...nie!,,.
To samo pytanie zadałem prof. Małgorzacie Kowalskiej. Odpowiedź: ,,To trudne pytanie!,,
-Leszek Kołakowski dał swoje nazwisko i autorytet- człowieka wybitnego -,,Solidarności,,lecz nie dał dał wskazania filozoficznego, które ukierunkowałoby granice polskiej transformacji. Tymczasem wymagała ona całościowego meta usytuowania nie tylko określonego przez ówczesne uwarunkowania.
Odrzucenie przeszłości - negatywizm- automatycznie, nie skutkuje, nie tworzy sytuacji pozytywnej. Hasło: ,,róbmy jak inni!,, nie jest racjonalnie dostateczne. Naśladownictwo niesie elementy pozytywne, ale zaczynanie od zera, szkodzi zbyt wielu! Długotrwałym procesem dochodzenia do sytuacji pozytywnej, a więc to był błąd.
O tym filozof zajmujący się rzeczywistością, a nie tylko pielęgnowaniem filozofii w pałacu z kości słoniowej, powinien wiedzieć i uwzględnić.
Gdy zmiany zachodzą gwałtownie i głęboko, założenie, że- trzeba zniszczyć przeszłość aby powstało coś dobrego- jest niedopuszczalne?! Jako minimum, wtedy gdy dokonuje się głębokiego odrzucenia dotychczasowości, należało określić obszary chronione.
Jeżeli wybitny uczony Leszek Kołakowski tego nie wiedział, to świadczy o głębokiej cezurze rozumienia pojęcia filozofia-filozofia.
-Byłem na seminariach Bielik-Robson z tanatologii. Kilkakrotnie zadawałem pytania, które spotykały się z niezrozumieniem. Pewnie były za mało precyzyjne. W pewnym momencie doszło do kontaktu wtedy gdy zapytałem: ,,czy to opis rzeczywistości?,,. Odpowiedź padła: nie, to nominalizm,, . I tu jest pies pogrzebany. Wielu z tych, którzy zajmują się filozofią traktują ją jako obiekt poddający się miękko nominalizmowi. Nie jest to tak do końca gdyż każdy kto zdobył rozgłos i wpływ pod szyldem filozofia musiał odpowiadać na jakieś zapotrzebowanie cywilizacyjno-kulturowe.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz